Na codzień pielęgniarka ...  w wolnym czasie malarka ...

Nazywam się Basia Raksimowicz-Wypustek

Wychowałam się w mazurskim Olecku gdzie pejzaże, zapachy, i wspaniałe beztroskie przeżycia zawsze wypełniały moje dzieciństwo. To właśnie te młode moje lata ukształtowały we mnie późniejszą delikatność, czułość i optymizm w tworzeniu. Bliskość rodziny artystów pozostawiła na zawsze miłość do piękna. Zapach farb upajał mnie i czyni to do dziś. 
Pierwszym zetknięciem ze sztuką był mój utalentowany wuj Henryk Pińczykowski , który tworzył piękne pejzaże , twarze i autoportrety. To u niego załapałam artystycznego bakcyla.


Nigdy nie uczyłam się technik malarskich. Maluję i daję z siebie to co czuję. To co w danym momencie widzę i staram się przełożyć na płótno.


Moimi ulubionymi motywami są portowe dźwigi, odzwierciadlają siłę , moc. Moc potrzebną w mej codziennej pracy służąc chorym... czasem jednak każdy potrzebuje delikatności …. co wyrażam w mych marynistycznych dziełach.

Sens malowania.... co by się stało gdyby dźwigi nagle zniknęły ? Pozostała by niewyobrażalna pustka . Jednakże odzwierciedlenie przeszłości było by nadal żywe w stworzonych przeze mnie dziełach. To właśnie sens malowania.... pozostawić po sobie coś trwałego, niezniszczalnego , pięknego.